Felieton z cyklu „O technologii
i nie tylko”: Będzie cyfrowo

PrintGorąco się ostatnio zrobiło w związku z cyfryzacją naszego kraju. Po ogłoszeniu założeń do drugiego konkursu POPC 1.1 pojawiła się ożywiona polemika wokół zagadnień technicznych, a w szczególności wokół definicji szerokopasmowości i możliwości jej zapewnienia przez różne technologie dostępowe.

Dla przypomnienia celem nadrzędnym I osi POPC jest zapewnienie jak najszerszego dostępu do sieci szerokopasmowych przy jak najwyższych parametrach technicznych na obszarach, gdzie stwierdzono niedoskonałość rynku lub istotne nierówności w zakresie dostępu do sieci NGA. Generalnie chodzi o rozwój infrastruktury sieciowej w taki sposób, aby umożliwić wszystkim dostęp do usług o przepływności min. 30 Mb/s na dziś z możliwością rozwoju do 100 Mb/s w niedalekiej przyszłości przy relatywnie niskim poziomie dodatkowych nakładów.

Cele szczytne. Na realizację tego programu zabezpieczono całkiem sympatyczną kwotę 1 020 222 652 EUR (miliard Euro). Oczywiście finanse te dostępne nie są wszędzie – obszary na których można o dofinasowanie się ubiegać to miejsca gdzie jak dotąd budowa sieci szerokopasmowej była ekonomicznie trudna lub wręcz nieuzasadniona. Można powiedzieć, że to wspaniałe, wręcz filantropijne, że Rząd (Polski i EU) wykłada sporą sumę na poprawę jakości usług telekomunikacyjnych dla obywateli. Wprawdzie „nieco” korzystają na tym firmy komercyjne, które dzięki temu poszerzają swoją bazę abonencką, ale rzeczywiście bez tych środków firmy te nie byłyby zainteresowane pozyskaniem tych trudnych abonentów. Tylko czy wszystkie?

Cała dyskusja jaka obecnie rozgorzała pochodzi z dopuszczenia do POPC sieci radiowych, w szczególności technologii LTE. I mam wrażenie, że zupełnie odjechała od meritum czyli od zapewnienia LEPSZYCH niż obecnie usług na obszarach „białych plam” przy relatywnie niskim poziomie nakładów.

Oczywiście, że (choć pewnie znajdą się tacy, co mają odmienne zdanie) sieć radiowa z przewodową nie może być zrównana. Mogę się nawet zgodzić, że sieć radiowa nie jest siecią NGA. Ale na obszarach o bardzo niskiej gęstości zabudowy jest jednak najbardziej ekonomiczna. Inwestujący w te technologie operatorzy mobilni zapewnili możliwość korzystania z jakichkolwiek usług telekomunikacyjnych w bardzo wielu „trudnych” miejscach. Dlaczego nie dać im szansy na poprawę jakości tych usług za pomocą funduszy unijnych? Tylko dlatego, że dostęp radiowy nie jest NGA i nie zapewni tyle, ile może zapewnić GPON?

Ideologicznie to racja – jak wydawać środki na budowę sieci to na najlepszą. Tylko czy zawsze najlepsze jest właściwe w danej sytuacji? Wiemy dobrze, że nie. Codziennie podejmujemy decyzje godząc jakość z kosztem i dobierając technologie tak, aby dawały jak najlepszy zysk. Trudno się dziwić, że CPPC chce się kierować taką samą zasadą. Tyle, że niewątpliwie postawienie kryteriów pozwalających dobrze zważyć koszt projektu do uzyskiwanej jakości jest niezmiernie trudne. Znacznie łatwiej porównywać technologie bliższe sobie (np. kablową ze światłowodową) niż odległe jak światłowód i radio. W szczególności, że może się okazać iż takie podejście preferuje inne niż dotychczas podmioty.

Aby nie było wątpliwości – osobiście uważam, że prosty kabel jest i tak lepszy niż najlepsze radio. I w jakimkolwiek momencie czasu porównamy technologie kabel zawsze oferował znacząco więcej niż radio. Co nie zmienia faktu, że do zastosowań specjalnych, a trochę o takich tu mowa, dostęp radiowy może być ciekawszym rozwiązaniem. Pozostaje nam rozważyć jak pogodzić jedno z drugim i zostać prawdziwie multitechnologicznym operatorem. Choć myślę, że spora grupa podmiotów telekomunikacyjnych nie ma już z tym żadnego problemu …

E-mail: m.ulasik_felieton@vector.net

Podziel się!Share on LinkedInShare on FacebookShare on Google+Email this to someoneTweet about this on Twitter